Zwierzęta i dzieci

Dziecko obdarowane zwierzakiem bardzo często tak naprawdę nie wie, na czym polega opieka nad nim. Zazdrości koledze posiadającemu piękne akwarium z rybkami lub innemu, u którego w domu widział wspaniałego psa. Przy dużej sile przekonywania jest w stanie wymusić na rodzicach zakup akwarium z rybkami albo zaadoptowanie pieska. I nagle, obdarowany delikwent staje przed problemem – co dalej. Pies skomli, nie wiadomo dlaczego, robi na podłodze kałuże i nie chce sam posprzątać. Czym prędzej uruchomione akwarium wygląda początkowo bardzo ładnie, ale po paru dniach woda mętnieje, a ryby przestają jeść i umierają. Przyjęcie do rodziny zwierzaka, wszystko jedno, czy jest to kot, pies, ryba czy kanarek, jest zadaniem dla całej rodziny. Gdy zapadnie już decyzja, że zwierzątko będzie przychodzi czas na poważne, wspólne zastanowienie się, jakie konkretnie ma ono być. Zastanawianie powinno polegać na rozeznanie w potrzebach przyszłego członka rodziny i warunkach, jakie trzeba mu stworzyć, by było zdrowe i szczęśliwe. Jeśli w danych okolicznościach nie ma możliwości zapewnienia mu odpowiednich warunków, nie powinno się go brać do domu. Jeśli zwierzak już dotarł na miejsce, opieka nad nim powinna być sprawowana wspólnie. Dziecko wspólnie z rodzicami ma przygotować odpowiednio akwarium albo posłanie dla pieska.

Rodzina i zwierzęta

Wielu rodziców zgadza się tezą ,ze w rodzinie powinny być zwierzęta i że dzieci lepiej wychowują się w obecności czworonogów. Kiedy nikt nie jest alergikiem i nie ma przeciwwskazań medycznych, sprowadzenie do domu nowego członka rodziny w postaci psa czy kota, może być poważnie brane pod uwagę. Jakie argumenty przemawiają za zaadoptowaniem zwierzaka? Jako podstawowy wymienia się oczekiwanie, iż dziecko lub dzieci, będą uczyć się odpowiedzialności za istotę im powierzoną. Wychodzi się więc z założenia, że to właśnie dziecku powierzona zostanie opieka nad zaadoptowanym psem. Oczywiście jest to możliwe, kiedy tym dzieckiem jest dziesięcio czy kilkunastolatek i do tej opieki się zobowiązuje i chce ją sprawować. W przypadku dzieci młodszych takie założenie jest utopią, choćby to, że przedszkolak zaprowadzi sam psa do weterynarza. Poza tym, pies, kot czy inne zwierzę wprowadzone do rodziny nie jest zabawką czy ćwiczebnym fantomem. Ma swoje potrzeby i uczucia i nie wolno z nimi eksperymentować. Co zrobić w przypadku, gdy latorośl się rozmyśli i stwierdzi, że znudziła mu się opieka nad psem, że już go to nie bawi? Pozbywamy się psa z domu czy opiekę nad nim przejmują rodzice? W jednym i drugim przypadku nie będzie to żadną nauką odpowiedzialności. Pies czy kot nie może być pod opieką jednego tylko członka rodziny, musi mieć w niej swoje miejsce i poczucie bezpieczeństwa zapewniane przez wszystkich.

Rodziny łódzkich przemysłowców

Bardzo ciekawym doświadczeniem jest prześledzenie losów rodzin przybyłych do łódzkiej „ziemi obiecanej” w poszukiwaniu lepszego losu. Znaczna część tych przybyszów docierała ze wschodnich części imperium rosyjskiego. były to rodziny żydowskie, przeważnie bardzo ubogie. Nowa ojczyzna nie przywitała ich specjalnie gościnnie , w przeciwieństwie do osadników chrześcijańskich. Rodziny żydowskie miały zakaz osiedlania się w obrębie zakładanych osad włókienniczych i korzystania z przywilejów skierowanych do innych kolonistów. Wydzielony został rewir żydowski, w obrębie którego mogły zamieszkiwać rodziny starozakonne. Ich zajęcia polegały na handlu i drobnej wytwórczości. rodziny żydowskie były bardzo zintegrowane i religijne, panowały w nich stałe, surowo przestrzegane zwyczaje i rytuały. T także dodatkowo utrudniało porozumienie z pozostałymi mieszkańcami miasta. Mimo to, wielu rodzinom żydowskim udało się zrobić niesamowitą karierę biznesową i dojść do ogromnych fortun. Wykorzystywali natychmiast luki prawne i poluzowanie przepisów, aby wejść w świat wielkiego przemysłu, a determinacji i zdolności im nie brakowało. Czasem początkiem kariery był dobry ożenek. Tak było w przypadku losów największego łódzkiego , żydowskiego fabrykanta. Jako syn skromnego sklepikarza, nie miał dostatecznego kapitału, aby przebić się do czołówki. Udało mu się to dzięki posagowi żony.

Rodzina niemal idealna

Wielu młodych ludzi płci obojga, zapytanych o plany na przyszłość i marzenia, wymienia na jednym z pierwszych miejsc posiadanie rodziny. Każdy z nich, oczywiście planuje założenie rodziny wspaniałej, idealnej. Pytanie tylko, co kto pod tym pojęciem rozumie i jak zamierza marzenie to zrealizować. Po pierwsze, jaka rodzina zasługuje na miano idealnej i wspaniałej. Dla jednych będzie to rodzina trzyosobowa, składająca się z rodziców i jednego tylko dziecka. Dla innych, wręcz przeciwnie, będzie to rodzina wielodzietna. Można przyjąć za pewnik, że podstawowym życzeniem jest aby wszyscy jej członkowie cieszyli się dobrym zdrowiem. Natomiast kolejne różnice pojawia się na pewno w aspekcie oczekiwanych relacji miedzy członkami przyszłej, idealnej rodziny. Zwolenników relacji partnerskich i całkowicie demokratycznych wewnątrz rodziny jest z pewnością tyle samo, co wyznawców „rządów autorytarnych”, czyli wyraźnego przywództwa jednego z członków rodziny i wyraźnej podległości pozostałych. Formułowanie wzorców idealnej rodziny bazuje przeważnie na osobistych doświadczeniach. Może to być kalka swoich relacji z rodzicami lub wręcz przeciwnie, z założenia, całkowita ich negacja. W praktyce, mimo przeróżnych deklaracji, następuje mimowolne powielanie wzorców z domu rodzinnego, nawet tych, uważanych za złe i niegodne naśladowania.

Zabawa w muzeum

W jednym z łódzkich muzeów organizowane są warsztaty plastyczne dla całych rodzin. Warsztaty te odbywają się w weekendy i mogą w nich brać udział zespoły rodzinne, bez ograniczeń wiekowych, także dziadkowie z wnukami. Zajęcia mają charakter działań plastycznych, ale nie potrzeba do nich ani specjalnych uzdolnień manualnych ani artystycznych, liczy się inwencja i wspólna zabawa. Przed zajęciami rodziny wspólnie zwiedzają wybrana wystawę, zbliżoną tematycznie do planowanych działań plastycznych. W ten sposób muzeum dla najmłodszych staje się ciekawym i przyjaznym miejscem. Rodziny wspólnie wykonują pracę, którą później mogą zabrać do domu. Tematyka zajęć i techniki plastyczne w niej wykorzystywane są tak pomyślane, aby nawet trzylatki miały w ich jakieś zadanie do wykonania. Okazuje się, że taka forma spędzania wolnego czasu ma wielu zwolenników i wiernych uczestników. Dzieci są szczęśliwe, bo przez te dwie godziny rodzice są tylko dla nich, bawią się i pracują razem, wymieniają się pomysłami, dyskutują i śmieją się. Rodzice, na równi z dziećmi świetnie się bawią, odkrywają w sobie zasoby inwencji twórczej i pomysłów, których sami się spodziewali. Podczas wspólnej pracy poznają lepiej swoje dzieci, udziela im się ich zapał i zaangażowanie. Poza tym nawiązują się znajomości miedzy rodzinami i rówieśnikami.

Rodzina i fabryka

Pierwszy łódzki fabrykant przyjechał do osady włókienniczej jako jeden wielu zagranicznych osadników. Na miejsce, gdzie miał rozpocząć nowe życie i niesłychaną karierę przybył z rodzicami, których był jedynym synem. Rozpoczął dynamiczna aktywność na polu gospodarczym i biznesowym, a także rodzinnym. W obu dziedzinach prześcignął znacznie swojego ojca. Podczas, gdy ojciec był zaledwie skromnym rękodzielnikiem, jego syn stał się potentatem w branży bawełnianej. Ojciec doczekał ł się tylko jednego dziecka, natomiast to właśnie dziecko stało się głową bardzo licznej rodziny, składającej się z jedenaściorga dzieci (w tym trójki nieślubnych). Koleje losu tego fabrykanta i jego biznesowego dzieła były zmienne i nie zawsze zakończone sukcesem. Natomiast jego niewątpliwym sukcesem była rodzina. Jej członkowie od początku lojalnie wspierali swojego protoplastę, a później siebie nawzajem. Założyli pierwszą w mieście rodzinną spółkę akcyjną, dzięki której udało im się uratować przedsiębiorstwo ojca. Fabryka, dzieło ojca, była później przez synów i wnuków wielokrotnie ratowana przed upadkiem, modernizowana i rozbudowywana. Do kierowania przedsiębiorstwem swojego przedstawiciela wybierano na rodzinnych naradach, a ten, któremu powierzono to zadanie mógł być pewny wsparcia i lojalności reszty rodziny.

Rodziny polskie i nie polskie

W okresie, kiedy Polska była pod zaborami, światli ludzie i patrioci snuli i realizowali plany powrotu kraju do niepodległego bytu. Jedni preferowali walkę zbrojną, powstania, inni przeciwnie, pracę organiczną , polegająca między innymi na zbudowaniu siły ekonomicznej i gospodarczej kraju. Tak było w przypadku zakładania w obrębie obecnego województwa łódzkiego osad włókienniczych, mających być zaczątkiem ośrodków przemysłowych. Do osad tych sprowadzano rękodzielników zza granicy, ponieważ na terenach rodzimych takich fachowców nie było. Przyjeżdżały więc całe rodziny tkaczy i innych włókienników z Niemiec, Czech, Śląska. Rodziny te, pamiętając o swoich korzeniach, wrastały jednak w nową ojczyznę, a ich członkowie okazywali jej lojalność. Nie odbywało się to już w pierwszym pokoleniu i nie dotyczyło wszystkich osadników. Są jednak znane przykłady, i to wcale nie odosobnione, rodzin rdzennie niemieckich, które w trzecim pokoleniu deklarowały dobrowolnie swoją polskość, za co zresztą przyszło im płacić bardzo wysoka cenę. Rachunek wystawiali tym rodzinom ich rodacy, którzy wkraczali do Polski w charakterze okupantów, zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej wojny światowej. Rodziny o niemieckich korzeniach, które zadeklarowały lojalność w stosunku do kraju, który pozwolił im robić karierę i bogacić się, traciły wszystko, cały majątek wypracowany przez trzy pokolenia.

Pamięć i badania

Przychodzi taki moment w życiu człowieka, że budzi się w nim zainteresowanie historią swojej rodziny. Czasami podłożem tego zainteresowania są pobudki snobistyczne, chęć pochwalenia się w swoim środowisku zasłużonymi lub sławnymi przodkami. Najlepiej, jeśli można zaprezentować się jako potomka w prostej linii znanego rodu arystokratycznego lub przynajmniej szlacheckiego. Podkreśleniem i prezentacją szlacheckich korzeni mogą być portrety przodków eksponowane na ścianach mieszkania albo przynajmniej noszenie rodowego sygnetu. Jeśli brak oryginału, zawsze można złożyć zamówienie u jubilera na stosowny herbowy sygnet. Czasem jednak zainteresowanie przeszłością własnej rodziny wypływa z bezinteresownej ciekawości i autentycznego zaangażowania. Poszukiwanie korzeni i odnajdywanie kolejnych, coraz starszych przodków jest zajęciem bardzo wciągającym. Wymaga jednak sporo czasu i żmudnej pracy. Zaczyna się od rozmów z najstarszymi członkami rodziny. Dobrze, gdy chęć do tych rodzinnych wywiadów nadejdzie dostatecznie wcześnie, gdy jest jeszcze kogo pytać. Kolejna czynność polega na dokładnym przejrzeniu rodzinnych dokumentów i archiwaliów. To może stanowić wstępny materiał do sporządzania drzewa genealogicznego. Później jest coraz trudniej, ponieważ trzeba sięgać do dokumentów zgromadzonych poza domem – spisach parafialnych, archiwach miejskich i państwowych.

Rodzina i języki

Pierwsze słowa wypowiadane przez dziecko, to: mama, tata, baba. Rodzina , w sposób naturalny i oczywisty jest podstawowym środowiskiem człowieka. Dlatego też na wszystkich kursach językowych, i to na każdym poziome, są lekcje poświecone słownictwu związanemu z rodziną. Na poziomie podstawowym jest to słownictwo, jakim operuje dziecko, czyli nazwy członków rodziny w linii bezpośredniej – ojciec, matka, dziadkowie, rodzeństwo, itp. Im wyższy poziom kursu językowego, tym bardziej zaawansowane słownictwo określające bardziej skomplikowane koligacje rodzinne, takie jak: teść, świekra, bratowa, szwagier, kuzyn, siostrzenica, pasierb, itp. Popularne są ćwiczenia i zagadki językowe, polegające na odgadnięciu terminu określającego na przykład osobę, która jest córką przyrodniej siostry matki męża. Nie zawsze nawet po polsku znamy od razu odpowiedź. Zadziwiającym jest, że w najbardziej skomplikowanych koligacjach przeważnie wyjątkowo biegłe są starsze panie. Mimo że narzekają na pamięć i rzeczywiście zdarza się im zapomnieć, gdzie co schowały, przy temacie koligacji natychmiast ożywiają się i potrafią godzinami opowiadać kto czyim jest szwagrem i z czyja kuzynka się ożenił a z czyja teściową ma nieślubne dziecko. Charakterystyczne, że ta znakomita znajomość genealogii dotyczy nie tylko rodziny, ale także sąsiadów.

Rodzina, słowo i znaczenie

Określenie „ rodzina” stosowane jest nie tylko w stosunku do grupy ludzi, których łączy bliższe lub dalsze pokrewieństwo. Słowem tym posługują się również różne dziedziny nauki. W biologii termin rodzina występuje w systematyce organizmów, w matematyce mówi się o rodzinie zbiorów, filolodzy używają określenia „rodzina wyrazów”. Za każdym razem pod tym pojęciem rozumiany jest zespół elementów posiadających podobne cechy i pochodzenie. Tak samo jest pierwowzorem słowa „rodzina „ odnoszącym się do ludzi. Osoby tworzące rodzinę posiadają wspólne korzenie, wspólnych przodków i z przyczyn genetycznych powinny mieć cechy wspólne. Lecz w pojęciu szerszym i jednocześnie bardziej potocznym, aby tworzyć rodzinę nie wystarczy być spokrewnionym czy mieć wspólnych przodków. Często osoby spokrewnione wcale się nie znają, a nawet jak się znają, w gruncie rzeczy są sobie obcy. Prawdziwa rodzina powstaje dopiero wtedy, gdy jej członków łączą więzy nie formalne, lecz emocjonalne. Rodzinę powinno łączyć poczucie wzajemnej lojalności, odpowiedzialności i zrozumienia. Członkowie rodziny wspierają się, interesują sobą nawzajem i w razie potrzeby – bezinteresownie pomagają. Nie ma rodziny bez wzajemnego zaufania, sympatii i wyrozumiałości. Bycie członkiem rodziny musi dawać poczucie bezpieczeństwa w jej ramach oraz bezwarunkowej akceptacji.